a czas biegnie i biegnie

Juz 7 lat skrobie tu od czasu do czasu, pisze tylko i wylacznie dla siebie, nie wiem kto tu wchodzi i co sobie mysli, , na pewno nikt z moich znajomych tu nie zaglada.

Tyle sie dzieje w moim zyciu, a tu czuje sie bezpieczna, moge wyrzucic z siebie wszystko, opisac co dzieje sie w moim zyciu bez obaw, ze ktos mnie skrytykuje badz narobi problemow.

Coraz czesciej zastanawiam sie czy ja wogole mam przyjaciol?

I stwierdzam, ze chyba nie… Nie pamietam kiedy na kogos moglam liczyc, ale dobrze pamietam jak  ja bylam na kazde zawolanie roznych osob, ktore traktowalam za najblizsze, a tu prosze nawet w ciezkiej chorobie nie doczekalam sie ani jednego telefonu juz nie mowie o odwiedzinach. Przykre, ale prawdziwe. W dzisiejszych czasach musimy byc egoistycznymi snobami, ktorzy ida PO TRUPACH DO CELU…

Co do nauki, zrobilam roczna przerwe, troche popracowalam i  pomyslalam nad tym zyciem co ja w koncu chce robic. Pomyslow byla masa od arabistyki po zarzadzanie. Na dzien dzisiejszy przygotowuje sie do zlozenia papierow na romanistyke, potrzebuje biegle nauczyc sie jezyka francuskiego dla mojej marokanskiej rodziny, dla samej siebie i przyszlej pracy, nie moge zapomniec oczywiscie o najwiekszej milosci mojego zycia ktora sa konie z ktorymi chce zwiazac przyszlosc, dlatego musze zabrac sie za zrobienie papierow instruktorskich. Teraz poki co, zeby zabic ten czas zapisze sie na kosmetologie dodatkowy papier na pewno sie nie zmarnuje.

Postanowilam sobie, ze bez studiow nie wyjade nigdzie, poniewaz chce zadbac o swoja przyszlosc, chce miec jakies papiery i czuc sie wartosciowa osoba, ktora ma wiele mozliwosci na dobry start w doroslym zyciu.

Maroko!!

Zwiazek na odleglosc boli… od wakacji troche minelo, na szczescie  moj skarb dostal wolne na miesiac w styczniu i moglismy sie spotkac.

Pojechalismy do Maroka na caly miesiac tydzien temu wrocilam. Bylo cudownie,  przyjechalam z potrzebnymi dokumentami do zawarcia  malzenstwa wszystkie formalnosci trwaly 3 tygodnie, stres niesamowity ALE UDALO SIE! Jestem z tego bardzo szczesliwa, niewyobrazam sobie zycia bez niego, ten bol ktory teraz przezywam ta pustka po przyjezdzie do domu… tak bardzo bym chciala, zeby byl przy mnie i juz nigdy wiecej mnie nie zostawial. Teraz tylko musze zalegalizowac slub i wystapic o karte pobytu dla czlonka rodziny  i juz zadna odleglosc nas nie oddzieli. W Polsce planujemy byc tylko na okres moich studiow.Moj maz jest ode mnie starszy i liczy sie z tym, ze ja mam tu jeszcze cos do zrobienia przede wszystkim studia, wspiera mnie bardzo rezygnuje dla mnie z swietnej pracy w Dubaju bo chce byc przy mnie niewyobraza sobie kolejnych 3 lat na odleglosc. Oczywiscie boje sie, ze bedzie mu bardzo ciezko w Polsce wiadomo jak  jest dla obcokrajowcow… Jednak wierze w niego, jest dobrze wyksztalconym, dobrym czlowiekiem, z lbem na karku da rade  ! Milosc dodaje tak wielkiej sily na wszystko! Do pracy, nauki do tego, zeby doceniac male rzeczy. Nie umiem opisac naszej milosci jest dokladnie taka o jakiej marzylam. Mam nadzieje, ze przebrne przez te formalnosci szybko i spotkamy sie juz na zawsze za miesiac. Kto wie moze jeszcze ja zjawie sie w Dubaju w tym miesiacu,  zycie jest takie nieprzewidywalne… Boli mnie tylko to, ze nie moge ufac nawet wlasnym rodzicom nie mowiac juz o znajomych… Wlasnej matce nie moge powiedziec o slubie, znam ja i wiem,ze  szukalaby sposobu by to zniszczyc, oczywiscie przed moim mezem udaje cudowna mame, ktora go akceptuje i kocha jak syna. Ojciec coz o nim napisac potrafi nie odzywac sie slowem pare miesiecy a jak juz dowie sie od mamy, ze cos  kombinuje nagle dzwoni i robi afere jakby to go obchodzilo… Najgorsze uczucie to tlumienie wszystkiego w sobie nie mogac zwierzyc sie ani jednej osobie bo juz na tylu zawiodlo. Teraz juz wiem moim jedynym przyjacielem, kochankiem i wsparciem jest moj skarb moj maz i nikt wiecej. Mam juz dosc sluchania, ze kazdy facet to ch** zwlaszcza arab, murzyn czy inny oceniania po stereotypach, ok kiedys tez w nie wierzylam poki nie zaczelam podrozowac, dowiadywac sie i przekonywac na wlasnej skorze. Kazdy ma prawo do szczescia, a podcinanie skrzydel mija sie z celem. Zwlaszcza, ze moj maz nie dal nikomu ani jednego malego powodu do podejrzen czy nienawisci. Najlepiej oceniac moje decyzje przez pryzmat ukochanego. np. kolezanki ciagna na imprezy najlepiej gdybym poszla sama bez meza i wrocila nad 4 rano. Jak bylam sama ok nie ma problemu, ale one juz sie nie licza z tym, ze te imprezy przestaly mnie bawic, wole posiedziec w domu ogladnac film z mezem niz upijac sie i tracic bezsensownie pieniadze. Rozumiem wyjsc raz na tydzien badz rzadziej z mezem i kolezankami potanczyc, ale razem! Ja osobiscie bym nie chciala by moj maz wychodzil sobie na noce sam z kumplami zwlaszcza do nocnego klubu dlatego postawiam sie na jego miejscu i mowie NIE. Nic juz nie daje mi frajdy bez niego, zadna impreza. Jak chce miec tylko czas dla siebie moge go miec w dzien niekoniecznie po nocach niewiadomo z kim i gdzie. Niestety nie wszyscy potrafia to zrozumiec lepiej powiedziec ,, ale on cie zmienil zaraz wlozysz szmate na glowe i wogole z domu nie bedziesz wychodzic” zalosne. Ja jakos potrafie zrozumiec, kiedy oni siedza ze swoimi polowkami i nie maja czasu nawet po pare tygodni no, ale coz trzeba byc bezwzglednym i nie dbac o reszte bo i tak na koncu kopna cie w dupe. Smieszne jest to, ze nie bylo mnie miesiac w kraju codziennie wszyscy do mnie wypisywali, albo co u mnie albo zalili sie ze swoich problemow pol nocy, gdzie kosztem mojego meza siedzialam i odpisywalam, radzilam staralam sie pomoc. Jak wrocilam teraz nikt sie nie interesuje, ani jeden telefon jak sie czuje bo na prawde bardzo zachorowalam ;/ przykre, ale prawdziwe. Koncze juz te wypociny mysle, ze kazdy powinien sie zastanowic jakimi osobami sie otacza i co one wnosza do naszego zycia. Ja sie odcinam juz od wszystkich, nie chce bardziej tracic wiary w ludzi.

Opublikowano mój świat | Skomentuj

nie tracić wiary w siebie

Ostatnio był luty, a zbliża się już sierpień.

Kiedy to wszystko miało miejsce?

Może to tylko się przyśniło…

Ukończyłam szkołę, mój mężczyzna przyjechał do Polski poznał kogo miał poznać, ku mojemu ździwieniu mama pokochała go.

Spontaniczny wypad do Norwegii…

Ostatnim razem obiecywaliśmy sobie, że następne nasze spotkanie nie będzie miało pożegnania a jednak…

Ten widok odjeżdżającego pociągu, jego oczy, razem w obcym mieście

przez chwile myślałam, że uduszę się z płaczu cudem wróciłam do mieszkania a w nim.. jego rzeczy zapach.

Naiwni, głupi….

No cóż lekcja na przyszłość znowu ta odległość, znów ten ból i chore wizje wkręcanie sobie niewiadomo czego no tak odległość mam co chciałam. Może tak reaguje ponieważ nie byłam gotowa na taki zwrot akcji.

Za szybko się ucieszyłam i za szybko musiał wyjechać.

Teraz konsekwentnie do przodu mam nadzieję, że góra 2 miesiące i znów będę przy nim to wszystko czego pragnę.

Piszę ten ,pamiętnik’ ponad 5 lat

jakie zmiany?

Na pewno wydoroślałam mam więcej dystansu i przestałam ufać ludziom nawet najbliższym.

Co do koni nadal się łudzę, że będę jeździła raczej nie w Polsce ale będę chociażby pracowała  w ten sposób póki nie będzie mnie stać na swojego.Tak jak teraz jestem prawie, że na Ukrainie i opiekuję się 8 kochanymi stworkami.

Decyzja zapadła szybko ogłoszenie pyk wysłane dostane:)

Chciałam wyjechać by przestać w końcu się zadręczać i szaleć w pokoju gdzie wszędzie jego rzeczy i piękne wspomnienia.

Niestety tu wcale nie jest lepiej robię co mam robić nawet, gdy galopuję przez łąki myślę..

Za dużo mam na głowie teraz zacząć jakąś szkołę i jaką?

Nauczyć się w rok franuskiego

ale ja jestem nieważna gorzej z nim

jak długo będziemy osobno?

Czy Szwajcaria to odpowiedni wybór na rozpoczęcie naszego wspólnego życia?

Dużo formalności trzeba jakoś zacząć być silną i iść do przodu

 

Opublikowano mój świat | Skomentuj

Tęsknota…

5 miesięcy później na nowo spotykamy się w Maroku… tym razem na 24dni każdy dzień wspaniały najlepszy…
Zbliżyłam się bardziej do jego rodziny kocham ją
nie umiem opisać swojego szczęścia w końcu coś się układa!
To mój czas odnalazłam miłość swojego życia mój narzeczony!
Mój przyszły mąż!
Nie ma drugiej takiej pary co kocha się jak my co walczy każdego dnia…
Ale już niedługo… pare miesięcy i nie będzie już powrotów nie będzie rozłąki i tej strasznej tęsknoty to będzie NA ZAWSZE!
Teraz muszę być silna choć tak bardzo mi źle nie potrafię zebrać sił i działać mam 3miesiące, żeby skończyć szkołę i wyjechać zacząć nowy dział w swoim życiu lepszy, wspaniały…
Z moim mężczyzną… praca,studia,konie będzie tak jak chcemy
tak długo czekaliśmy na to!
Najgorzej jest teraz…
Oderwana ze snu z miejsca gdzie byłam najszczęśliwsza
znalazłam się w punkcie wyjścia za oknem -13 a tam +30
masa roboty tak mało czasu…
zagrożenie, że się nie uda, że się poddam i spanikuje
tak bardzo się boję, że nie zdam tego co muszę co mnie przerasta już tyle lat i nadal nie potrafię nic z tym zrobić pomimo tego, że się staram…
Teraz mam w końcu cel dla którego muszę dokończyć to co mi zostało i być wolną i szczęśliwą.
Uwolnić się od tych wszystkich problemów, przestać przejmować się ojcem, który ciągle rani już tyle lat…
Odciążyć matkę i zacząć swoje życie na swój rachunek prawdziwe dorosłe życie zdala od swojego kraju
wierzę, że się uda jeszcze tylko 3 miesiące…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Arabian>dream

Czas do domu…
Pobyt w Norwegii udany, piękne fjordy, wszystko takie jak z innego świata.
Dałam radę!
Po powrocie w domu spędziłam tylko dobę i wyruszyłam dalej.
Do tajemniczej Casablanki, gdzie czekał na mnie mężczyzna mojego życia
najwspanialsze wczasy mojego życia
jestem zaręczona!!!!!!!!!!!!!
Przeznaczenie?
Aż tyle cierpień za mną, że w końcu los się do mnie uśmiechnął?
Nie pamiętam kiedy ostatnio byłam taka szczęśliwa
nigdy nikt nie był wstanie pokochać mnie tak jak robi to on
teraz muszę być silna przez 5 miesięcy, które będą nas od siebie dzielić…
Ostatnie spojrzenie, milion wylanych łez, tunelem do samolotu…
długi lot, nieustający płacz, przesiadka we Frankfurcie…
Dopiero wtedy dotarło do mnie co ja zrobiłam jak bardzo jestem szalona
zakochana…
uciekłam z domu, wszystko po kryjomu
gdy juz wystartowalismy …
tak udało się!!
Po mimo swoich pieniędzy i pełnoletności
matka zrobiła by wszystko bym tylko z domu nie wyszla
muszę się pogodzić z tym,że moje decyzje życiowe zawsze
będą przez nią krytykowane nigdy nie zaakceptowane…
ale nie interesuje mnie to
nikt mi nie bedzie życia ustawiał, nie będę spełniać czyiś ambicji
i słuchać ,cudownych’ rad
teraz wytrwać tylko do stycznia, skończyć w maju szkołę
i uciekać z tej cudownej Polski…
z miłością mego życia z przyszłym ojcem moich dzieci…
pracować z końmi i studiować
robić to co kocham po prostu.
Idę pod prąd liczę się co stracę
ale czy na prawdę chcę mieć taką rodzine?
nie chcę…
nie są mi oni potrzebni, potrafią tylko ranić
mam dość.
Chcę być szczęśliwa tak jak jeszcze wczoraj….
I tak będzie!
mimo wielu sprzeciwów od strony najbliższych…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Far away

Rok szkolny zakończony nawet ok oczywiście mogło być lepiej…
Za 2 godzinki Katowice i sruuuu do Norwegii bedzie ciekawie.
Smutno mi troche, z Dubajem raczej nie wyjdzie nie chca mi dac wizy bo nie jade z bratem ojcem lub mezem.
Odrobie w inny sposob Tunezja Egipt albo Tunezja Maroko zobaczymy
Balagan w glowie jak zawsze
potrzebuje tych wyjazdow by sie wyciszyc nabrac sil na wrzesien bedzie ciezko…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Krótkie podsumowanie

Już 4lata ten blog służy mi jako pamiętnik, by gdzieś dać upust moim emocjom, złościom i żalom.
Jeszcze pamiętam jak w 2007roku wyprzedzałam myśli właśnie do chwili kiedy będę pełnoletnia, miałam tyle planów…
Ten blog dużo dla mnie znaczy, zaczęłam go pisać wtedy, gdy nikt nie słuchał.. kiedy mój mały świat każdego dnia się sypał…
W tej chwili mogę zobaczyć jak wiele się zmieniło.Po 4latach uodporniłam się na ból na niepowodzenia, na wiecznego pecha..
Nauczyłam się nie planować niczego, myśleć tylko o dniu dzisiejszym i jutrzejszym.
W poniedziałek ogłoszenie wyników w sądzie, eh… teraz ja muszę wnieść swój własny pozew… ah ta pełnoletność.
Codziennie zatapiam się w tańcu orientalne brzmienia, falujące biodra…taka mała ucieczka.
Stałam się obojętna, nie lubię tego.
Na dworze coraz cieplej, i coraz więcej mam sił do walki z tym gównem dookoła mnie.
Jeszcze trochę ja jestem cierpliwa przynajmniej dobrze mi to wychodzi.
Maj-czas na przylozenie sie w szkole.
Czerwiec-nauki juz prawie nic, PRACA.
Lipiec-caly miesiąc Norwegia
Sierpień-moje marzenie Dubaj a po Dubaju Tunezja.
Tak bardzo się cieszę, że znalazłam w sobię siłę by na tą podróż zapracować.
W końcu do czegoś doszłam tylko dzięki mnie samej!
Dubaj w pojedynke wiem, że nie brzmi to za poważnie, ale tak właśnie będzie!
Czas tylko dla mnie, dla przemyśleń, czas na robienie pięknych zdjęć, podróżowaniu…
Potrzebuję się wyciszyć.
Miłość w tym roku wyssała ze mnie całą energię.
To smutne kochać kogoś z kim przyszłość nie byłaby aż ak kolorowa…
a byc z osobą, którą traktuję jako przyjaciela…
Trzeba to urwać trzeba wyjechać.
Czy po 4 latach męki mogę być w końcu szczęśliwa?
na prawdę nie potrzebuję wiele…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

,,Sometimes love is not enough when the road gets tough i dont know why…”

Pelnoletnosc i co z tego jak nic mi sie w tej glowie nie zmienia, wielki balagan nawet wiekszy niz wczesniej.
Co zrobic gdy serce pragnie osoby, ktora mnie zawiodla…
Sumienie i rozum mowi zostan z tym z kim spotykasz sie teraz.
Boje sie ranie siebie i osoby mi najblizsze, bo nie potrafie podjac dobrej decyzji.
Byc z osoba dobra, ktora kochaja moi bliscy, czy byc z tym kogo tak bardzo kocham i boje sie, ze bedzie tak samo jak wczesniej, po mimo jego zapewnien, ze nie. ALE LUDZIE sie nie zmieniaja! I nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki.
Spelniac wizje innych rodziny, przyjaciol na temat mojego ,,szczescia”
czy byc ponad wszystkim odciac sie od rodziny, znajomych uciec daleko by byc tylko dla niego, bez zadnych uwag, bez poczucia winy,
ze oszukuje sama siebie i osobe, ktora mnie pokochala, a ja nie potrafie tego odwzajemnic  a zranienie jej to tylko kwestia czasu kiedy zdam sobie sprawe, ze nie potrafie, mimo ze byloby lepiej, zebym zapomniala o przeszlosci…
Sluchac serca,czy wybrac ,,lepsze”
Rozbita na 1000 malych czesci, jak ja dobrze gram, ze wszystko jest ok…
To nie jest czas na milosc, to nie jest miejsce…
co ja chce robic ?!
Chce dostac sie na kulture bliskiego wschodu w Krakowie? a moze tak po prostu uciec za granice daleko, isc w turystyke i zmieniac miejsce zamieszkania co miesiac…
Uciekac przed wszystkim, przed sama soba.
Zagubiona na tak dlugo…
Zaryzykowac zdajac sobie sprawe, ze moze nie byc jak z moich marzen
czy oszukiwac sie dalej, ze jestem w stanie byc szczesliwa z kims innym, ktorego nie chce zranic.
Dlaczego bardziej mi zalezy zeby nie ranic osob ktore mnie kochaja, a dla siebie jestem taka bezlitosna?
Zabijam usmiech, uczucia…
Musze byc cierpliwa musze..
jeszcze 11 miesiecy i cos ruszy w moim zyciu
Studia, mieszkanie moze w trakcie sie wiele pozmienia
nie wytrzymam i uciekne w nieznane, tak bardzo tego pragne byc daleko od wszystkich zrozumiec sama siebie.
Che dowiedziec sie czego chce na prawde!
Podrozowac po swiecie caly czas, wkrecic sie na nowo w konie, zyc w innej kulturze, boje sie, ze sprobuje czegos o czym marzylam postawie na to wszystko i po jakims czasie okaze sie, ze to nie to…
Jedno z drugim ciezko pogodzic moze to za wczesnie na takie myslenie, ale chcialabym cos juz sobie poukladac i dazyc do jednej rzeczy ze wszystkich sil! Moze to nie czas na milosc i takie problemy w tym wieku
moze po prostu powinnam nie dbac o nic, tylko uczyc sie i szalec.
   A  przeznaczenie i tak zrobi swoje, codziennie jest wiecej problemow i mniej sil do walczenia z nimi, juz nie chce przesypiac dni a nocami plakac, juz nie chce udawac przed ludzmi, ze jest zle i zagubilam sie w srodku.
Chcialabym odnalezc ten sens w zyciu bardzo bym chciala..
Jedna rzecz, ktora sprawilaby mi radosc i oderwanie od rzeczywistosci.
Tak jak w 2008 roku wszystko bylo takie beztroskie liczyly sie tylko konie,zawody, wyjazdy
a teraz? tylko zeby sie napic i zjarac, zeby przez chwile nie myslec o zyciu…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

powrót do normalności

Po półrocznej przerwie wracam, by dalej kontynuować ten pamiętnik to już 5lat  kiedy to zleciało? 

Teraz jest zupełnie inaczej, trudno tak coś napisać po tak długim milczeniu.

Tyle we mnie emocji siedzi,nie dalabym rady wszystkiego opisać.

Dzis otwierajac tego bloga wzielo mnie na przeczytanie go od poczatku, troche mi to zajelo

lzy same ciekly po policzkach, jaka ja wtedy mialam latwosc pisania, dzielenie sie tym wszystkim

 co przez te lata szarpalo i niszczylo mnie od srodka, teraz juz tak nie potrafie na nowo buduje 

mur, ktory nikt nie jest w stanie przebic, czasami po prostu placze choc staram sie byc silna…

Ten blog pochłonął wszystkie złe uczucia, które gromadziłam

pierwsza miłość, ojciec, koń…. Czy coś się zmieniło?

Wojna z Ojcem nadal trwa, końca nie widać… oczywiście ja na tym cierpię

nadal zero kontaktu z jego strony, olewanie na każdym kroku, ma teraz nową córkę

to co się będzie mną przejmował, dla niego byłam już dorosła, gdy mnie zostawił…

Z utratą konia do tej pory jest mi ciężko się pogodzić, codziennie natrafiając na nasze zdjęcia…

Mając kontakt z tamtymi ludźmi co tyle wtedy znaczyli:(

Obiecuję sobie, że kiedyś znów stanę na nogi teraz do tego momentu jest bliżej niż dalej

max 2 lata.. Odnajdę go i już nikt nas nie rozdzieli.

Święta jak co roku od 2008roku jak nie święta… Sylwester też do miłych nie należał, rozstanie się

z osobą, którą tak kochałam i tyle się dla niej poświęcałam….

,, Jeśli nie żyjesz w wolności jesteś nieszczęśliwa”

te ograniczeniaa, próba zmieniania mnie na siłę, kontrola to wszystko sprawiło, że zaczęłam się dusić.

Ta miłość zabijała nas z dnia na dzień. Razem być nie można, osobno też nie.. a jedyne lekarstwo to śmierć.

Dwa silne charaktery, on chciał , zebym skromnie spuszczała swoje spojrzenie, była pokorna i posłuszna   taka jego własność 

ja chciałam być niezależna, po prostu wolna jak na coś miałam ochotę np zapalić glupiego papierosa, napić się wina to robić to.

W pewnym momencie więcej rzeczy zaczeło nas dzielić.

Jest ciężko, gdy rozum mówi uciekaj a serce woła wróć.

To rozstanie przeżyłam chyba najgorzej, choć jestem pewna, że nie było innego wyjścia i teraz mam szansę na zdrowy, szczery związek.

Najgorsze jest to , że znowu zaczynam zamykać się w sobie, nie mam na nic siły ta miłość wyssała ze mnie całą energię, teraz mam tylko puste ciało, które woła o pomoc.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

wakacje

Nie czuć wakacji…

Nie czuć niczego
oprócz nasilających się kłótni z matką, babką, walką z ojcem.
  Jutro w nocy wycieczka do Wrocławia z moim draniem kochanym,
załatwiania u lekarzy, zeby mial 
wporzadku papiery na studia lotnicze. 
Czasami zastanawiam sie co ja z nim robie, skoro tak bardzo chce mnie zmienic,
niby na lepsze, lecz za duzo 
zakazow w tym wszystkim, troche sie dusze, ale chce powalczyc o ta milosc moze
znajdziemy jakis kompromis? watpie, ale… 
Zle sie dzieje 
Ten przerazliwy bol, przespanie calego dnia, ojciec, placz i ten sen…
w ktorym znowu na nim siedzialam galopowalam przez lake przytulalam go calowalam
w chrapki 
to bylo tak prawdziwe tak jak bylo ile bym dala by go znalezc i wrocic  te chwile ….
;(
musze do ojca napisac maila tylko nie potrafie sie zebrac w sobie by mu to wszystko
wygranac jeszcze raz 
jak ja sie czuje jak mnie traktuje…
Moj skarb wyjezdza za 2 tygodnie do Tunezji  ja robie tripa po Europie, bede tesknic
ale czas odpoczac od tej 
rzeczywistosci chociaz na moment…  
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

maj

końcówka maja 

trudno mi opisać co się działo od stycznia
chaos jak zawsze
tyle osob poznalam
chodze na tance probuje poprawiac wszystko co sie da w szkole w sumie 2 tyg i beda tak jakby wakacje juz wiec musze sie zmobilizowac jeszcze…jutro mam tance pozniej impreza z  Karolina ciesze sie ze kontakt nam sie odnowil kocham ja calym sercem juz nic nas nie rozdzieli.
Ojciec nic sie nie zmienil juz 3 lata sie kloca w sadzie w poniedzialek miala byc ostatnia sprawa
w piatek powinnam znac juz wyrok a nastepna tym razem juz na pewno ostatnia bedzie w pazdzierniku.
Jak ja go nienawdze za to wszystko najbardziej, ze dal mi milosc czym byly konie i tak w okrutny sposob wszystko mi odebral:(
nie moglam sie dlugo pozbierac nawet teraz wchodzac do stajni jak odwiedzam ludzi od razu zaczynam plakac na sam widok ujezdzalni jego boksu gdzie kiedys stal…tyle pieknych wspomnien, dalabym wszystko zeby cofnac czas
nie pozwolilabym, zeby go wywiezli. Tak bardzo tesknie.
Zawsze w nocy zaczynam tesknic za wszystkim co bylo
Mam nadzieje, ze jeszcze kiedys wroce do wszystkich tych miejsc gdzie zostawilam czesc siebie i odrobine radosci.
Musze byc cierpliwa ,powoli realizowac moje marzenia i dazyc do tego, zeby wyjechac zyc tak jak pragne
nigdy nie popelniac bledow rodzicow.
Strasznie jestem rozdarta pomiedzy tylu ludzi
mam nadzieje, ze ktoregos dnia naucze sie panowac nad emocjami, nie wpadac w melancholie
nabiore ochoty do zycia a nie spania calymi dniami
Potrzebuje wakacji strasznie choc 1 tydzien w Tunezji
z ludzmi, ktorych kocham za ktorymi tak strasznie tesknie a moje szczescie nie pozwala mi sie z nimi spotkac….
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj