zycie toczy sie dalej…

Nie ogarniam jak ten czas leci.

Przed chwila byl luty, a teraz juz prawie sierpien.

Prawie rok w Anglii.

Rocznica slubu byla w lutym…

A ja nadal jak taka sierota bladzaca w mgle…

Chyba nic sie nie zmienilam przez te 8 lat odkad pisze bloga.

Napisze jak zyje mi sie na wyspie.

Pierwszy raz w zyciu zaczelam tak na stale pracowac, zarabiac wlasne stale pieniadze, miec kontrakt.

Czuje sie samodzielna, chociaz moze i nie skoro maz oplaca wszystkie rachunki, ja tylko to co chce i potrzebuje na obecna chwile.

Teraz jestem na etapie szukania samochodu, ktorym i tak nie umiem jezdzic musze sobie wszystko przypomniec.

Z mezem mijamy sie jak tylko mozemy, inne godziny pracy itp, jak juz jest wolne to ja bym chciala podbic swiat, spontanicznie gdzies pojechac a moj przelezec ewentualnie cos zjesc na miescie, zrobic zakupy. Takze monotonia nadeszla, wspolczuje mu, ze ma tylko jeden dzien wolnego ale takie zycie, przynajmniej pieniadze dobre.

A ja nadal taka mlodziutka… mam nadzieje, ze znajde w sobie sile i pojde na te studia a potem zaczne pracowac z konmi, bo obecna praca mnie wykancza, zdrowotnie i psychicznie.

Zjechalam do Polski na 3 tygodnie, coraz bardziej czuje sie tam obojetna… dobrze , ze jeszcze mam pare dobrych duszyczek obok mnie co sie mna czasem interesuja.

Poszlam do lekarza, okazalo sie, ze mam niedoczynnosc tarczycy i dozywotnie branie lekow.

Podlamalo mnie to troche, teraz siadaja mi stawy.

W marcu przyjechali do mnie znajomi na 3 miesiace potem znowu bylam sama i teraz tez mam dwie dobre kolezank i u mnie, ciesze sie , bo nie siedze sama.

Pracuje 12h przez 6 dni potem 6-8 dni wolnego, i w to wolne bez meza szaleje… dlatego kazde towarzystwo jest mile widziane, bym do reszty nie zwariowala.

Czy jestem szczesliwA?

Nie.

Pogoda mnie dobija, brak  rodziny, znajomych

podejscie do zycia mojego meza

czasami budze sie rano z mysla, ze nie bede miala z nim dzieci, ze jeszcze ktos wejdzie na moja droge.

Tlumacze sobie moje decyzje tym co przezylam w przeszlosci,

moze potrzebowalam starszego mezczyzny by zastapil mi ojca?

Chcialam szybko sie usamodzielnic, wyjechac daleko

by nie tkwic w matczynym wiezieniu gdzie odczuwalo sie ojcowska pustke

sama nie wiem nic…

moze potrzebuje psychologa?

Chyba nie jestem gotowa, bedzie tak jak kiedys, agresja i lzy.

Przeciez jestem normalna

Ten wpis został opublikowany w kategorii mój świat. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>