starosc

Boje sie smierci,

nie swojej a waszej.

Boje sie, ze bede sobie plula w twarz

bo was zostawilam.

Pojechalam ,ukladac’ sobie zycie, do kraju

ktory jest tak depresyjny, ze ciezko opisac

pojechalam daleko, zostawilam was.

Staram sie przylatywac jak czesto moge,

ale to nie to samo.

Starzejecie sie

nie rozmawiamy ze soba tyle ile bysmy chcieli.

Praca, dom, obowiazki

Dni uciekaja

widze jak sie starzejecie, jak jest coraz gorzej.

Boje sie dnia kiedy przylece na kogos z was pogrzeb

obwiniam sie

nienawidze siebie

nienawidze swojego zycia, ktore ulozylo mi taki scenariusz

mysle o was caly czas

kocham was

ale za jednego sie wstydze

wstydze sie jak mozna byc tak bezwzglednym, zimnym draniem tato…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

God knows i tried

God knows i lived

God knows i died

God knows i tried

God knows i loved

God knows i lied.

Let there be light

Light up

my life

piosenka Lany God knows i tried najbardziej oddaje co mi w duszy siedzi..

Skonczylam pisac na wyjezdzie do Hiszpanii a co potem?

Potem pojechalam do Portsmouth i zaraz po do Polski.

Jeszcze chyba marca nie opisalam?

tak 2 tygodnie w Polsce, urodziny z przyjaciolmi i rodzina,

tego mi bylo trzeba.

Potem zabijalam samotnosc wyjazdami.

W czerwcu wrocilam z Maroka, wrocilismy z mezem na stare smieci chociaz na te dwa tygodnie.

Mialam znowu go pokochac i co?

Sama nie wiem, czy umiem jeszcze kochac.

Caly czas siedzi mi ON w tej glowie, osoba ktora w ogole nie powinna znalezc sie w mojej glowie, a jednak…

Walcze z tym codziennie.

Lata leca, a metlik w glowie jaki byl taki jest ;/

Co my dzisiaj mamy? Wrzesien..

Nie ogarniam jak ten czas ucieka przez palce.

Przez 3 miesiace mieszka  u mnie przyjaciolka, druga wpadla na pare dni mnie odwiedzic,

kocham moje gwiazdy baaardzo…

Chociaz na chwile, nie czuje sie samotnie.

Przeprowadzilismy sie koncem lipca do nowego domu,

az nie chce myslec jak bardzo pusto tu bedzie jak moja przyjaciolka wyjedzie za miesiac..

Znowu streszczam pol roku w jednej notce, znowu nie pisze tego co chcialam,

wrzucam aktualizacje by nie zapomniec.

Praca, alkochol, praca i tak w kolko.

Kiedy sie ogarne ja sie pytam ?!

Jak mozna byc tak nieszczesliwym w srodku jak?

I nie moc tego zmienic juz tyle lat.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

cieplejsze dni

Czas gna i gna, przeciez przed chwila byla Wigilia?

Poki co u mnie bez zmian, ta sama praca, ta sama pustka.

Wpadlam w depresje, jem, tyje  zero mobilizacji do niczego!

Przeciez mialam sie uczyc do egzaminu na studia, ale po co…

Czas na zlozenie dokumentow to czerwiec, a ja nadal nie podeszlam do egzaminu, drogi bardzo jest i wole te pieniadze przeznaczac na bilety lotnicze eh…

1czerwca mialam leciec do Polski a szef nie chce mi  dac wolnego, boje sie ze nie dostane, strace bilety nie pojade na koncert Lany mojej ukochanej, nie spedze 15 dni z rodzina i przyjaciolmi. Bardzo mi przykro, ale w glebi duszy mam jeszcze nadzieje.

W kwietniu wyrwalam sie do Hiszpani,  zabralam do kieszeni te cieple promienie slonca i przywiozlam do Anglii. Tu tez dwa dni prawie 30 stopni, szkoda, ze tak krotko…

Zycie bez slonca to nie zycie.

Od jutra postanawiam biegac, moze chociaz to mi sie uda…

Nie moge sie na siebie w tym lustrze patrzec

w ogole chcialabym zniknac…

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

Boarding pass

Myle dzien z noca

dlawie sie wspomnieniami

co nie pozwala mi isc dalej

boje sie o kazdy dzien

obwiniam, ze nie potrafie byc wierna

nie potrafie juz kochac

i ufac mezczyznom

zatrzymalam sie w polswiecie

i nie potrafie zrobic kroku na przod

podczas gdy inni krocza przed siebie z podniesiona glowa

i nikogo nie interesuja moje male I duze problemy…

sam przeciwko swiatu, zlu I smierci

porzucona na wyspie smutkow I zali

nawiedzona, mroczna wyspa

z milionem ludzi z kazdego miejsca na swiecie

rozsypani jak nie pasujace do siebie puzzle

blakamy sie

szukamy lepszego zycia

gdzies, gdzie slonce ucieka za szybko

tam gdzie obecnosc zimnego wiatru jest chlebem powrzednim

tam gdzie spotykaja sie wszystkie religie I kultury jakie tylko istnieja

tam gdzie narkotyki dostepne sa na kazdym kroku

i co trzeci z nich korzysta

by pokolorowac ta rzeczywistosc

nie czuje sie tu bezpiecznie

potrzebuje slonca I ludzi ktorzy beda szczerzy

pomoga przetrwac

odnalezc siebie w tym bezsensownym punkcie

upic sie do nieprzytomnosci

zjarac

sztucznie usmiechac

ludzic sie, ze jeszcze kiedys

bede coreczka Tatusia…

ze dostane mocy na spelnienie swoich marzen

bardzo pragne umiec zrozumiec sama siebie….

zagubiona na tak dlugo

w milczeniu krzycze o pomoc

krzycze o uwage I czas

niiestety nie slyszysz

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Nowy rok

Ten rok byl rokiem wielkich zmian… obecnie mamy problemy finansowe a najgorsze jest to, ze to nie przeze mnie I mieszkajac samej np w akademiku zylo by mi sie duzo latwiej, bez wyliczania… Jeszcze ten jego kredyt mnie dobija…  No coz musimy to przetrwac mam nadzieje, ze los sie do niego usmiechnie I znajdzie znow dobra prace I odzyje. Strasznie sie zmienil najlepiej siedzialby tylko w domu a jak sama znikam to problemy robi.. Troche zaczynam sie dusic I nie wiem co robic, poki co staje sie zimna. Sylwestra o malo co nie przespalam, serce mi pekalo, ze nie ma mnie w domu z przyjaciolmI, o ile moge tak kogokolwiek nazwac…. Zycie codziennie przypomina mi. Ze moge liczyc tylko na siebie a co jak ja siebie nienawidze I najchetniej bym sie zabila?! Przed polnoca poszlam na miasto ogladnac fajerwerki na zamku trzezwa jak nigdy I zaplakana tak powitalam Nowy Rok. juz jest tak zle, ze gorzej byc nie moze, dlatego mam na dzieje, ze bedzie coraz lepiej I znowu odnajde spokoj.  Mam ochote sobie krzywde zrobic za swoje lenistwo co do nauki   Cwiczen I diety eh…..  Rodzimy sie, z przypisana data smierci I tak sie zastanawiam kiedy I jak? Co mnie jeszcze spotka? Kim bylam w poprzednim wcieleniu, ze teraz tak cierpie caly czas…. Czuje sie bardzo samotnie, ale przeciez tkwimy w tym syfie razem? Przeciez  ja nie potrzebuje nikogo, albo tylko tak mi sie wydaje. Cos czuje, ze strasznie bladze I nie ma odwrotu…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Swieta ?

Nawet nie wiem od czego zaczac..

takiej bomby w glowie dawno nie mialam.

Grudzien…

Dlaczego tyle osob mnie opuscilo w tym miesiacu?

Tesciowa ukrywala przed nami raka…ostatni raz widzielismy  sie z Nia 1,5 roku temu….

Tak bardzo tesknimy:(

Dostalam siatke prezentow, ktore zbierala by mi dac jak w koncu przyjedziemy.. dzwonila czesto przed smiercia.. jakby czula, ze zaraz odejdzie… Maz ledwo zdazyl doleciec do Maroka 20min przed mamy odejsciem:( czekala…

straszne uczucie tracic rodzicow..

2 tygodnie pozniej odszedl moj trener jezdziectwa, ktory zastepowal mi tate w najgorszych  dla mnie momentach…

Wychowywal i uczyl, uwierzyl we mnie.

Pod jego okiem przezylam piekne chwile w klubie, nigdy ich nie zapomne…

Dzien przed Jego smiercia odwiedzilam strone klubu, przegladalam fotki, zmienilam na facebooku zdjecie w tle z Rewelem…

i nad ranem taka wiadomosc:(

Przeczucie, wiez?

Tyle razy mialam ich odwiedzic powiedziec jak kocham i tesknie…

Niestety za pozno…

a teraz odeszla dobra kolezanka mojej przyjaciolki, ktora mialam okazje poznac.

Mlodziutka, piekna dziewczyna jechala na quadzie…

Boze gdzie Ty jestes?

Taka pustka w sercu, caly czas bym plakala…

To sa moje pierwsze swieta z dala od domu, czuje sie okropnie.

A moj maz nawet nie chce isc ze mna do kolezanki w ten dzien;… wroci  z pracy  i pojdzie spac, albo jarac.

Ide sama, w  Nowy Rok tez gdzies sama pojade, moze nad morze…

Nie rozumiem jak mozna tak zdziadziec i sie zmienic na nudziarza.

Dusze sie,  chcialabym gdzies uciec samej i nie wracac.

Tesknie bardzo w tym dniu

nienawidze siebie i swojego zycia

i nie wiem co robic

umrzec.

Opublikowano mój świat | Skomentuj

zycie toczy sie dalej…

Nie ogarniam jak ten czas leci.

Przed chwila byl luty, a teraz juz prawie sierpien.

Prawie rok w Anglii.

Rocznica slubu byla w lutym…

A ja nadal jak taka sierota bladzaca w mgle…

Chyba nic sie nie zmienilam przez te 8 lat odkad pisze bloga.

Napisze jak zyje mi sie na wyspie.

Pierwszy raz w zyciu zaczelam tak na stale pracowac, zarabiac wlasne stale pieniadze, miec kontrakt.

Czuje sie samodzielna, chociaz moze i nie skoro maz oplaca wszystkie rachunki, ja tylko to co chce i potrzebuje na obecna chwile.

Teraz jestem na etapie szukania samochodu, ktorym i tak nie umiem jezdzic musze sobie wszystko przypomniec.

Z mezem mijamy sie jak tylko mozemy, inne godziny pracy itp, jak juz jest wolne to ja bym chciala podbic swiat, spontanicznie gdzies pojechac a moj przelezec ewentualnie cos zjesc na miescie, zrobic zakupy. Takze monotonia nadeszla, wspolczuje mu, ze ma tylko jeden dzien wolnego ale takie zycie, przynajmniej pieniadze dobre.

A ja nadal taka mlodziutka… mam nadzieje, ze znajde w sobie sile i pojde na te studia a potem zaczne pracowac z konmi, bo obecna praca mnie wykancza, zdrowotnie i psychicznie.

Zjechalam do Polski na 3 tygodnie, coraz bardziej czuje sie tam obojetna… dobrze , ze jeszcze mam pare dobrych duszyczek obok mnie co sie mna czasem interesuja.

Poszlam do lekarza, okazalo sie, ze mam niedoczynnosc tarczycy i dozywotnie branie lekow.

Podlamalo mnie to troche, teraz siadaja mi stawy.

W marcu przyjechali do mnie znajomi na 3 miesiace potem znowu bylam sama i teraz tez mam dwie dobre kolezank i u mnie, ciesze sie , bo nie siedze sama.

Pracuje 12h przez 6 dni potem 6-8 dni wolnego, i w to wolne bez meza szaleje… dlatego kazde towarzystwo jest mile widziane, bym do reszty nie zwariowala.

Czy jestem szczesliwA?

Nie.

Pogoda mnie dobija, brak  rodziny, znajomych

podejscie do zycia mojego meza

czasami budze sie rano z mysla, ze nie bede miala z nim dzieci, ze jeszcze ktos wejdzie na moja droge.

Tlumacze sobie moje decyzje tym co przezylam w przeszlosci,

moze potrzebowalam starszego mezczyzny by zastapil mi ojca?

Chcialam szybko sie usamodzielnic, wyjechac daleko

by nie tkwic w matczynym wiezieniu gdzie odczuwalo sie ojcowska pustke

sama nie wiem nic…

moze potrzebuje psychologa?

Chyba nie jestem gotowa, bedzie tak jak kiedys, agresja i lzy.

Przeciez jestem normalna

Opublikowano mój świat | Skomentuj

sentyment

Smutno…
Lecz nie płacz tej nocy kochanie.
Zalana znów wspomnieniami
słyszę znajome dźwięki
przy których widzę czasy,
które nie powrócą
nigdy już…
Każdy poszedł w swoją stronę
zmieniliśmy się
zabrakło czasu, kontaktu
by to wszystko podtrzymać.
A może nie tylko ja tęsknię?
Za tymi beztroskimi latami,
za ogniskiem, gitarą, śpiewem
za wspaniałymi nocami pełnymi
przygód i lejącą się gorzałą,
za uśmiechem, za szczęściem,
za pierwszą miłością…
Za Czarnym Księciem, który
tak długo trzymał mnie przy życiu,
w okresie kiedy byłam na dnie
może gdyby nie on moje życie
byłoby inne..
Może wcale by mnie nie było.
Tyle wiem, że bez niego
jest jeszcze gorzej.
Teraz trzeba walczyć
o lepsze jutro
by dogonić zabrane sny i
marzenia, nawet jak wiem, że
nigdy nie będzie tak samo
to mimo wszystko trzeba spróbować
pokochać na nowo
szkoda tylko, że tak jak
w piosence Dżemu wspaniali ludzie
nie powrócą już…
Nowych też nie będzie.

 

Fotografie/alkografie
czasami chciałabym je spalić
by więcej nie płakać,
przestać w końcu cierpieć
za każdym razem wracać do tych
miejsc i ludzi
do Czarnego Księcia chrapeczki
kochanej, która niewiadomo gdzie jest
co robi, czy tęskni tak jak ja…
Czy rozpozna mnie gdy wrócę z Anglii
do Polski i go znajdę?
Czy zarży cichutko i pozwoli się
do siebie wtulić?
Zraniona w dzieciństwie
nieszczęśliwa do dziś
czy mogę temu stawić kres?
Chcę wsiąść na oklep
rozpuścić włosy, rozłożyć dłonie
i pognać w siną dal…
Chcę zagrać na fortepianie
najpiękniejszą melodie
bez nut, lecz płynącą
z środka mnie, piękną
i smutną..
Chcę wyrazić w tańcu
wszystko co nie pozwala
mi spać
Chcę wejść do wody
i spłukać ten ból
Chcę napić się wina
z przyjacielem, który już dawno mnie
opuścił…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

10 miesiecy pozniej…

Przypomnialam sobie haslo do tej mojej malej oazy, jak zawsze przeczytalam pare wczesniejszych wpisow.

Nie czesto tu wracam, glownie wtedy kiedy w moim zyciu pojawia sie wieksza rewolucja i musze z siebie co nieco wyrzucic..

Tu jest taka anonimowosc, mozna pisac wszystko, kiedys pisalam w pamietniku, niestety szybko wpadal w niepowolane rece,

i mam miala mnie na tacy.Tutaj nie ma nikogo, no moze jacys obcy ludzie, ktorzy nie maja pojecia o tej zwariowanej dziewczynie po drugiej stronie. Moje wypowiedzi sa bardzo chaotyczne, dokladnie takie jak to zycie. Tu przynajmniej nikt latki nie przypnie, nie oceni…

Ostatnio pisalam, jak wrocilam od meza. Teraz powinnam opowiedziec jak 21 latka radzi sobie w roli mlodej zonki i to jeszcze araba tak znienawidzonej nacji na swiecie przez wiekszosc ludzi. Jest bardzo dobrze, nasza milosc rosnie z dnia na dzien, nie dostrzegam jakis wiekszych roznic kulturowych uniemozliwiajacych nam bycie razem.Jest normalnym, dobrym czlowiekiem.

Wracam do starych notek, zeby przypomniec sobie moje plany i nadzieje, a w nastepnej schodze na ziemie i pisze co z tego wyszlo.

Mialam zostac z mezem w Pl poki studiow nie skoncze, zamiast na romanistyke dostalam sie na bezpieczenstwo narodowe.

Moj skarb dostal bardzo dobrze platna prace, wynajal nam piekne mieszkanie, przez chwile mialam iluzje bezpieczenstwa i milosci, ktorej tak bardzo mi brakowalo przez cale dziecinstwo.

Z mezem jestesmy okropnymi przeciwienstwami, ja wulkan energii, gadam potem zaluje,  jestem uparta jak osiol, i jak sie upre na cos to tak musi byc, jestem klotliwa i moglabym tak wymieniac przez caly dzien. Maz natomiast bardzo odpowiedzialny, spokojny, czasami brak mu spontanicznosci, twardo stapa po ziemi, jest realista i czesto musi mnie z swiata marzen sciagac, Zna swoja wartosc, jest rodzinny, ciezko pracuje na nasza przyszlosc, nie moge mu nic zarzucic nawet jak mam babskie fochy i chce cokolwiek znalezc by mu dopiec.

No wiec mieszkalismy sobie w Polsce 6 miesiecy.

Przez namowe znajomych i zastanowienie sie dobrze, podjelismy decyzje, ze wyjezdzamy do Angli…

Zdecydowalam szybciej, chociaz jeszcze 10 miesiecy temu to bylo nie do pomyslenia.

Jakbym skonczyla to bezpieczenstwo w pl, to tam by mi nic to nie dalo, a lbem inzynierskim nie jestem i nigdy nie bede…

pojechalismy tam moj znalazl prace w zawodzie ja sie byczylam, wogole sie tam nie odnalazlam, a plan byl jasny zdanie na uczelnie tam i praca dorywcza.

Pojechalam tam przed swietami, tyle co wyrobilam numer nin i wrocilam do Pl.

Po swietach wracam do meza mam nadzieje, ze szybko pojde do pracy i szkoly, przestane sie uzalac.

Nie odnalazlam sie tam pod wieloma punktami, nagle zrozumialam, ze moj angielski tam jest przecietny, a wydawalo mi sie ze na prawde nie mam problemow, nienawidze ich produktow zywnosciowych, wkurzaja mnie podwojne krany, pogoda i wilgotnosc, wpadlam w depresje, nawet kochajacy maz nie umial mi pomoc, Nie tesknilam za mama, bardziej za zwierzetami ktore tam zostawilam,za przyzwyczajeniami swoimi, niezaleznoscia, wypadu z kolezankami na imprezy. A przeciez chcialam tam mieszkac tylko pozniej,  a  za te 3 lata to ja tam juz moge cos osiagnac i byc do przodu a nie od nowa zaczynac od zera… Niby mam wszystko logicznie poukladane, mam rys co POWINNAM zrobic by bylo dobrze, by nikogo nie zawiesc, dbac o przyszlosc i mimo to nic nie robie… Tylko bym spala, nawet jesc mi sie nie chce… Martwie sie o tyle rzeczy.. jestem na chwile  w domu i nie czuje sie tu super tam tez nie, tylko jak maz jest przy mnie, ale nie moze mi nianczyc, musze byc samodzielna i sama wszystko zalatwiac, jechac daleko do centrum zgubic sie sto razy, ale sie znalezc, byc bardziej pewna siebie…

Az nie chce sie przyznawac, ze jestem polka, duzo rasizmu… Niestety troche mnie wyglad zdradza, ja kolo angielki to jak aniolek z victoria secret wygladam eh…i czesto mi sie za to obrywa. Chce przyciagnac dobra energie, zebym odnalazla to szczescie wewnetrzne z sama soba.

ja po ojcu to az wkrecam mezowi, ze na pewno mnie zdradzi, ze nie ufam nikomu zwlaszcza innym babom, na prawde ma anielska cierpliwosc do mnie, a ja zdaje sobie sprawe, ze w koncu przegne i mnie zostawi bo ilez mozna.

Nienawidze sie… Musze zaczac zaraz biegac, schudnac chce wazyc 50 kg czyli jakies 12 kg musi zejsc ze mnie , wiem ze bedzie niedowaga ale tak chce i tak ma byc. Niech ktos wygoni ze mnie lenia blagam .. kop w tylek i do nauki!

Nie lubie mojego miasta w Anglii, bo ani tam dobrych uniwersytetow nie ma, ani stajni moze jedna mala, a do jakiejkolwiek pracy dojazd minimum godzine. I najgorsze jest to, ze nie moge sie wyprowadzic bo maz ma dobra prace,  ale trudno zloze papiery na studia w rozne miasta i zobaczymy co los przyniesie.

Koncze juz te zale, ide po drinka i tak do 7ej rano dzien w dzien…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

a czas biegnie i biegnie

Juz 7 lat skrobie tu od czasu do czasu, pisze tylko i wylacznie dla siebie, nie wiem kto tu wchodzi i co sobie mysli, , na pewno nikt z moich znajomych tu nie zaglada.

Tyle sie dzieje w moim zyciu, a tu czuje sie bezpieczna, moge wyrzucic z siebie wszystko, opisac co dzieje sie w moim zyciu bez obaw, ze ktos mnie skrytykuje badz narobi problemow.

Coraz czesciej zastanawiam sie czy ja wogole mam przyjaciol?

I stwierdzam, ze chyba nie… Nie pamietam kiedy na kogos moglam liczyc, ale dobrze pamietam jak  ja bylam na kazde zawolanie roznych osob, ktore traktowalam za najblizsze, a tu prosze nawet w ciezkiej chorobie nie doczekalam sie ani jednego telefonu juz nie mowie o odwiedzinach. Przykre, ale prawdziwe. W dzisiejszych czasach musimy byc egoistycznymi snobami, ktorzy ida PO TRUPACH DO CELU…

Co do nauki, zrobilam roczna przerwe, troche popracowalam i  pomyslalam nad tym zyciem co ja w koncu chce robic. Pomyslow byla masa od arabistyki po zarzadzanie. Na dzien dzisiejszy przygotowuje sie do zlozenia papierow na romanistyke, potrzebuje biegle nauczyc sie jezyka francuskiego dla mojej marokanskiej rodziny, dla samej siebie i przyszlej pracy, nie moge zapomniec oczywiscie o najwiekszej milosci mojego zycia ktora sa konie z ktorymi chce zwiazac przyszlosc, dlatego musze zabrac sie za zrobienie papierow instruktorskich. Teraz poki co, zeby zabic ten czas zapisze sie na kosmetologie dodatkowy papier na pewno sie nie zmarnuje.

Postanowilam sobie, ze bez studiow nie wyjade nigdzie, poniewaz chce zadbac o swoja przyszlosc, chce miec jakies papiery i czuc sie wartosciowa osoba, ktora ma wiele mozliwosci na dobry start w doroslym zyciu.

Maroko!!

Zwiazek na odleglosc boli… od wakacji troche minelo, na szczescie  moj skarb dostal wolne na miesiac w styczniu i moglismy sie spotkac.

Pojechalismy do Maroka na caly miesiac tydzien temu wrocilam. Bylo cudownie,  przyjechalam z potrzebnymi dokumentami do zawarcia  malzenstwa wszystkie formalnosci trwaly 3 tygodnie, stres niesamowity ALE UDALO SIE! Jestem z tego bardzo szczesliwa, niewyobrazam sobie zycia bez niego, ten bol ktory teraz przezywam ta pustka po przyjezdzie do domu… tak bardzo bym chciala, zeby byl przy mnie i juz nigdy wiecej mnie nie zostawial. Teraz tylko musze zalegalizowac slub i wystapic o karte pobytu dla czlonka rodziny  i juz zadna odleglosc nas nie oddzieli. W Polsce planujemy byc tylko na okres moich studiow.Moj maz jest ode mnie starszy i liczy sie z tym, ze ja mam tu jeszcze cos do zrobienia przede wszystkim studia, wspiera mnie bardzo rezygnuje dla mnie z swietnej pracy w Dubaju bo chce byc przy mnie niewyobraza sobie kolejnych 3 lat na odleglosc. Oczywiscie boje sie, ze bedzie mu bardzo ciezko w Polsce wiadomo jak  jest dla obcokrajowcow… Jednak wierze w niego, jest dobrze wyksztalconym, dobrym czlowiekiem, z lbem na karku da rade  ! Milosc dodaje tak wielkiej sily na wszystko! Do pracy, nauki do tego, zeby doceniac male rzeczy. Nie umiem opisac naszej milosci jest dokladnie taka o jakiej marzylam. Mam nadzieje, ze przebrne przez te formalnosci szybko i spotkamy sie juz na zawsze za miesiac. Kto wie moze jeszcze ja zjawie sie w Dubaju w tym miesiacu,  zycie jest takie nieprzewidywalne… Boli mnie tylko to, ze nie moge ufac nawet wlasnym rodzicom nie mowiac juz o znajomych… Wlasnej matce nie moge powiedziec o slubie, znam ja i wiem,ze  szukalaby sposobu by to zniszczyc, oczywiscie przed moim mezem udaje cudowna mame, ktora go akceptuje i kocha jak syna. Ojciec coz o nim napisac potrafi nie odzywac sie slowem pare miesiecy a jak juz dowie sie od mamy, ze cos  kombinuje nagle dzwoni i robi afere jakby to go obchodzilo… Najgorsze uczucie to tlumienie wszystkiego w sobie nie mogac zwierzyc sie ani jednej osobie bo juz na tylu zawiodlo. Teraz juz wiem moim jedynym przyjacielem, kochankiem i wsparciem jest moj skarb moj maz i nikt wiecej. Mam juz dosc sluchania, ze kazdy facet to ch** zwlaszcza arab, murzyn czy inny oceniania po stereotypach, ok kiedys tez w nie wierzylam poki nie zaczelam podrozowac, dowiadywac sie i przekonywac na wlasnej skorze. Kazdy ma prawo do szczescia, a podcinanie skrzydel mija sie z celem. Zwlaszcza, ze moj maz nie dal nikomu ani jednego malego powodu do podejrzen czy nienawisci. Najlepiej oceniac moje decyzje przez pryzmat ukochanego. np. kolezanki ciagna na imprezy najlepiej gdybym poszla sama bez meza i wrocila nad 4 rano. Jak bylam sama ok nie ma problemu, ale one juz sie nie licza z tym, ze te imprezy przestaly mnie bawic, wole posiedziec w domu ogladnac film z mezem niz upijac sie i tracic bezsensownie pieniadze. Rozumiem wyjsc raz na tydzien badz rzadziej z mezem i kolezankami potanczyc, ale razem! Ja osobiscie bym nie chciala by moj maz wychodzil sobie na noce sam z kumplami zwlaszcza do nocnego klubu dlatego postawiam sie na jego miejscu i mowie NIE. Nic juz nie daje mi frajdy bez niego, zadna impreza. Jak chce miec tylko czas dla siebie moge go miec w dzien niekoniecznie po nocach niewiadomo z kim i gdzie. Niestety nie wszyscy potrafia to zrozumiec lepiej powiedziec ,, ale on cie zmienil zaraz wlozysz szmate na glowe i wogole z domu nie bedziesz wychodzic” zalosne. Ja jakos potrafie zrozumiec, kiedy oni siedza ze swoimi polowkami i nie maja czasu nawet po pare tygodni no, ale coz trzeba byc bezwzglednym i nie dbac o reszte bo i tak na koncu kopna cie w dupe. Smieszne jest to, ze nie bylo mnie miesiac w kraju codziennie wszyscy do mnie wypisywali, albo co u mnie albo zalili sie ze swoich problemow pol nocy, gdzie kosztem mojego meza siedzialam i odpisywalam, radzilam staralam sie pomoc. Jak wrocilam teraz nikt sie nie interesuje, ani jeden telefon jak sie czuje bo na prawde bardzo zachorowalam ;/ przykre, ale prawdziwe. Koncze juz te wypociny mysle, ze kazdy powinien sie zastanowic jakimi osobami sie otacza i co one wnosza do naszego zycia. Ja sie odcinam juz od wszystkich, nie chce bardziej tracic wiary w ludzi.

Opublikowano mój świat | Skomentuj